"Nędzarz i Madame"



2 grudnia 2021 r. uczniowie historia sztuki z IIIa i IIId po zwiedzaniu wystawy w Zamku Królewskim udali się do kina na Ursynowie ciekawy film biograficzny pt. „Nędzarz i Madame” o Adamie Chmielowskim znanym później jako św. Brat Albert.

Film ten w reżyserii Witolda Ludwiga obrazował fragment życia Chmielowskiego – zdawałoby się najważniejszy – z racji na wydarzenia, które sprawiły, że dziś o nim nie mówimy tylko „wspaniały malarz, artysta”, ale przede wszystkim „święty”.




Dla tych widzów, którzy postać Brata Alberta znają dość dobrze (wraz z okresem jego młodości), wiedzą, czego spodziewać się po filmie z samej zapowiedzi czy plakatu, choć niewątpliwie obie formy „zachęty” potencjalnych odbiorców są iście enigmatyczne oraz intrygujące. Sam plakat ukazujący postać w czarnym płaszczu (przyprószonym śniegiem), ciągnącą za sobą najprawdopodobniej sanki, idącą dość ciasną, obskurną uliczką nasuwa nam na myśl, iż może być to tytułowa postać, ów ‘nędzarz’ bogaty duchem. Zapowiedź zaś (trwająca zaledwie – a może należałoby powiedzieć „aż” – półtorej minuty) pokazuje nam o wiele więcej, aczkolwiek jest to na tyle błyskotliwie oraz sprytnie zebrane ze sobą kilkanaście scen (w różnej kolejności), iż fabuła filmu wciąż pozostaje dla nas tajemnicą, a już zwłaszcza fakt, że główny bohater zostaje zakonnikiem.

Piotr Zajączkowski – odtwórca Adama Chmielowskiego – ma przed sobą nie lada zadanie, by ukazać tak barwną postać, której losy zapierają dech w piersiach. Począwszy od udziału w powstaniu styczniowym, wydostaniu się z niewoli oraz wyjazdu do Francji (gdzie rozpoczął studia malarskie), poprzez powrót do kraju, wstąpienie do zakonu jezuitów, przeżycie załamania nerwowego, aż do wstąpienia do zakonu franciszkańskiego, założenia swojego zgromadzenia (które swoją nazwę otrzymało od przybranego przez Adama Chmielowskiego imienia – Alberta) i oddaniu się pracy na rzecz bezdomnych, bezrobotnych, biednych. Odwzorowanie tak żywiołowej postaci – z jednej strony pełnej życia, pełnej dobroci, a z drugiej strony umartwiającej się na różne sposoby, stawiającej czoła lękom oraz chorobie musiało być niesamowicie trudnym zadaniem, z którym Zajączkowski poradził sobie mistrzowsko. Jego gra aktorska idealnie oddaje cierpienie, zwątpienie, ekscytację, czy też determinację. Wykreowana przez aktora postać Adama Chmielowskiego nie tylko wzrusza do łez, ale również bawi i skłania do głębokich refleksji na temat życia oraz naszego systemu wartości.

Ukazanie fragmentu biografii św. Brata Alberta z jednej strony zostało wykonane dość logicznie i prostolinijnie – począwszy od zdarzeń podczas powstania styczniowego i dalej chronologicznie poprzez wszystkie wydarzenia, które miały duży wpływ na to, że artysta stał się świętym. Jednakże jeśli ograniczymy się do tak trywialnego stwierdzenia, pominiemy cały zawoalowany artyzm scenarzysty – pomijanie niektórych faktów, przywoływanych później w formie retrospekcji, które oddziałują na odbiorcę o wiele mocniej, niż gdyby były wprowadzone od razu. Zabieg ten nie tylko potęguje siłę odbioru danej sceny, ale również daje do zrozumienia jak wielki wpływ miał na samego Chmielowskiego fakt, iż po latach wciąż o danym zdarzeniu pamiętał.

Film „Nędzarz i Madame” jest sklasyfikowany jako film biograficzny, jednakże pojawia się tam nutka fikcji, by wzmocnić wydźwięk pewnych wątków fabularnych, które są szczególnie ważne lub dopowiedzieć bądź ukazać pewne istotne (według producentów) fakty na temat samego głównego bohatera czy sytuacji w kraju. Jest to kolejny przemyślany i genialny sposób ukazania figury Brata Alberta, jego drogi do świętości.

Znaczącym elementem – oczywiście nie umniejszając fabule oraz scenografii (szczegółowo przygotowanej) – jest muzyka, tworząca niezwykłą atmosferę. Budując napięcie, podkreślała dramatyzm czy kluczowe momenty, nie wybijając się ponad to, co widz ogląda.

Największym plusem według mnie było krótkie przedstawienie notki biograficznej na temat wszystkich bohaterów, którzy pojawili się w filmie. Oprócz dopełnienia informacji na temat postaci, spotęgowało to chęć zdobycia wiedzy na ich temat.

Uważam, że przedstawiony w ten sposób fragment życia Brata Alberta pozwala odbiorcy zapoznać się z jego życiorysem, pozostawiając jednak mgiełkę tajemniczości – chęć dowiedzenia się więcej i wywołując na nim wrażenie, że jest to niesamowicie ciekawa postać, której życiorys warto szczegółowo poznać.


Julia Brycka IIId


Fragmenty recenzji innych uczniów:

„…Film już na samym początku stawia pytanie, czym jest życie i za pomocą biografii głównego bohatera stara się na nie odpowiedzieć. Nie pokazuje on całego życiorysu Chmielowskiego, tylko najważniejsze momenty. Dzięki uproszczeniu fabuły jesteśmy w stanie łatwiej przyswoić fakty i wiemy, że życia głównego bohatera nie da się wpasować w jakiś standardowy życiorys, bo wydaje się, że ma aż trzy! Powstanie styczniowe czyni z niego bohatera, Paryż sprawia, że staje się malarzem, pragnienie czynienia dobra czyni go zakonnikiem. Natomiast życie czyni go artystą, ponieważ we wszystkim, co robi, jest pasja pochodząca od Boga. Jednak nie ulega wątpliwości, że bohater ten to wielka zagadka, którą trudno zinterpretować. Podpowiedzią w interpretacji może być piosenka ,,Wciąż pytasz czemu” Andrzeja Lamperta pojawiająca się na sam koniec. Znajdujemy w niej symbole takie jak statek z papieru, żurawie, ogień, czy chleb. Piosenka ta to biografia Adama Chmielowskiego w pigułce stanowiącą ciekawe urozmaicenie fabuły.

(…) Ciekawą konwencją jest odwołanie się i w pewien sposób przyrównanie życia Adama Chmielowskiego do życia Chrystusa. Bohater wypowiada słowa Piłata ,,Ecce Homo”, czyli ,,Oto człowiek”. Twarz ociera mu dziewczyna, która patrząc na chustę i najprawdopodobniej widzi jego twarz. Jest to nawiązanie do postaci Weroniki oraz motywu w sztuce veraikon, czyli prawdziwego oblicza. Czy dziewczyna dostrzegła w nim twarz artysty, czy też coś więcej? ”. Konwencjonalne są przewijające się sceny reminiscencyjne, które dotyczą powstania styczniowego, jednak pasują do całej konwencji. Ciekawym elementem jest porównanie Adama do Caravaggia przez Helenę („awanturnik i malarz”). Dla niej był on buntownikiem. Jednak to jedna z ról, którą odgrywa. Dla każdego był kimś innym.

Film ma też kilka wstrząsających momentów. W jednej z nich widzimy, że bohater chce uderzyć biczem w wiszący w jego celi krzyż, w jego geście jest tyle nienawiści, jakby nie zgadzał się na cierpienie. W filmie o zakonniku nie spodziewalibyśmy się takiej sceny, jednak ona pokazuje, że droga do Boga nie zawsze jest łatwa, trzeba zrezygnować z samego siebie, ale nigdy nie wolno z jego miłości.

,,Nędzarz i madame” to film o sztuce dobrego życia i znajdowaniu swojej drogi. Życie mamy tylko jedno i powinniśmy je dobrze wykorzystać jak Adam Chmielowski. Możliwe, że będziemy mieli chwile zwątpienia, ale ważne byśmy nie zapomnieli, że jesteśmy powołani do miłości bliźniego. Choć film ma kilka nieścisłości każdy powinien go obejrzeć, by odnaleźć swoją drogę.”

Joanna Zalewska IIId


„...Film ten pogłębił moją wiedzę na temat losów życia i twórczości Adama Chmielowskiego. Na ekranie daje się poznać jako człowiek poszukujący wolności i dobra. Jest artystą buntowniczym, niegodzącym się na krzywdy innych, dlatego w momencie największej sławy oddaje się służbie ludziom i porzuca świat sztuki. Przeżywa również załamanie duchowe przez co zamykają go w zakładzie dla psychicznie chorych. Muzyka, kostiumy oraz scenografia są na wysokim poziomie.  Ścieżka dźwiękowa jest idealnie dopasowana, nadaje nastrój i odzwierciedla dusze bohaterów. Aktorzy do poszczególnych ról zostali dobrze dobrani, także pod względem podobieństwa z wyglądu. (…) Jestem pod wrażeniem charakteryzacji, to pełen profesjonalizm. Elementami scenografii są też relikwie drugiego stopnia Brata Alberta, takie jak paleta malarska, pędzle, tubki po farbach czy sztambuch na rysunki i szkice. Podobało mi się też naturalne wplecenie dzieł sztuki w poszczególnych scenach. Udało mi się odszukać i rozpoznać owe obrazy: „Odlot żurawi” i „Babie lato” Józefa Chełmońskiego, „Wigilia na Syberii” Jacka Malczewskiego czy „Ecce Homo” Adama Chmielowskiego.

Scena, która najbardziej zapadła mi w pamięci to dialog Chełmońskiego z Modrzejewską gdy rozmawiają o obrazie „Odlot żurawi” i Chełmoński mówi o tym, że jeden z ptaków umiera z tęsknoty do chmur, bo ma złamane skrzydło. Zastosowano tu konwencję symboliczną (Żuraw jako Chmielewski). Zauważyłam także dodatkowo klamrę kompozycyjną. Pierwszy i ostatni kadr filmu ukazuje Helenę Modrzejewską z pudełkiem z jedną zapałką i morzem w tle.

Film ten to piękne, artystyczne i co najważniejsze polskie kino, jest pełne refleksji i wzruszenia. Polecam obejrzeć go osobom interesującym się sztuką, lecz też tym, którzy chcą poznać historię Adama Chmielowskiego.(…)”

Zuzanna Regulska IIIa


„Film „Nędzarz i Madame” jest bogaty w treść i wnosi wiele wartości. Musze się przyznać, że oglądałam go trzy razy i za każdym razem zauważałam coś nowego i doceniałam jego piękno. Dla mnie oglądanie tego filmu to obcowanie właśnie z pięknem, którego wokoło nas jest coraz mniej. Przenikająca nas do głębi muzyka, zdjęcia (duże kadry - plenerowe krajobrazy), scenografia z pieczołowitą dbałością o detal, to wszystko jest po prostu rozkoszą dla duszy. Film jest bardzo plastyczny i dosłownie wchodzimy wręcz w świat obrazów Adama Chmielowskiego i Józefa Chełmońskiego, czy to autentycznych pojawiających się w poszczególnych scenach, czy tych wykreowanych w postaci „żywych obrazów”.

Wiele myśli z tego filmu może utkwić nam w pamięci. Adam Chmielewski i Helena Modrzejewska będąc artystami w różny sposób realizują swoje powołanie, ale każde z nich szuka w życiu tego co najważniejsze i dokonuje wyborów. W wypadku Adama „najprawdziwszą sztuką jest samo życie”.

A my? Jak mówi jeden z bohaterów: „Nigdy nie wiemy czy przeżyliśmy już wszystko czy najciekawsze jeszcze przed nami…”


Anna Radomska-Marczewska

(nauczyciel historii sztuki)

Trailer:

https://www.youtube.com/watch?v=Jm5mLZA9lII

Andrzej Lampert – Wciąż pytasz czemu / utwór z filmu „Nędzarz i madame”

https://www.youtube.com/watch?v=wxscpCWG0HU