Wyjazd klas II do muzeum na Majdanku

 

Tradycją szkoły jest coroczne podróżowanie klas drugich na Majdanek. Tam bowiem zginął nasz  patron – błogosławiony ksiądz Roman Archutowski. Jednak wyjazd ten śmiało możemy nazwać pielgrzymką. Pielgrzymką do miejsca historycznej kaźni. Do ziemi przesiąkniętej bardziej niż gdzie indziej ludzką krwią, cierpieniem i strachem.

 


Nasza podróż na Lubelszczyznę trwała prawie cztery godziny. Przyjechaliśmy.  W oczy rzucał się tylko centralnie ustawiony wielki kamienny pomnik – brama – informujący, że dotarliśmy do obozu zagłady.

 

 

Na początku obejrzeliśmy film dokumentalny o jeńcach i katach tego tragicznego epizodu II wojny światowej. Następnie ruszyliśmy trasą śmierci. Stąpając po tych samych ścieżkach co dziesiątki tysięcy więźniów, odwiedzaliśmy kolejno: łaźnie, miejsce rozdzielenia rodzin, poczekalnie, baraki mieszkalne oraz pomieszczenia mordów i krematorium, w którym ks. Paweł Stępień odprawił Mszę Świętą za dusze zabitych tu ludzi.
Towrzyszyło nam skupienie, zadziwienie, przestrach… W komorach gazowych, które w nienaruszonym stanie przetrwały do dnia dzisiejszego, widzieliśmy szmaragdowe plamy, powstałe od zabójczego gazu. Mogliśmy dotykać tych samych ścian, widzieliśmy te same obrazy za oknem, co rzesze pomordowanych tu niewinnie ludzi.  Taka perspektywa zmusza do poważnych refleksji.

 

 

Aby  dobrze  i prawdziwie przeżyć całą historię męczeństwa naszego patrona, wspólnie przygotowaliśmy drogę krzyżową, opowiadającą o cierpieniu beatyfikowanego księdza, które tak bardzo było podobne do cierpienia Jezusa. Stąpając i odwiedzając kolejno miejsca, w których swoim świętym życiem ksiądz Archutowski dawał świadectwo chrześcijaństwa, zagłębialiśmy się we wspomnienia o Jego osobie i jeszcze tak świeże ślady życia obozowego.

 

 

Nasze całodniowe zmagania z bolesną historią zwieńczyliśmy przy kopule, na dnie której zostały usypane prochy ze spalonych ciał tysięcy ludzi zaduszonych w komorach. Człowiek stając obok tej, posiadające monumentalne rozmiary urny, zaczyna się zastanawiać nad racjonalnym istnieniem rasy ludzkiej, zdolnej do tak wielkiego zezwierzęcenia.


Wieczorem, o 20:30 biały autokar znowu pojawił się w Warszawie, na Dewajtis 3.  Wysiedliśmy.  Wyjazd się zakończył, ale fakty i obrazy z obozu na Majdanku pozostały. I pozostaną jeszcze na długi czas, kształtując naszą historyczną wrażliwość.

Agnieszka Borowiecka, kl. II B