Spływ kajakowy Czarną Hańczą


To już kolejny spływ kajakowy organizowany przez naszą szkołę. Przygodę rozpoczęliśmy w środę 1 czerwca o 6. rano startując z internatu w kierunku Dworca Centralnego. Zapakowanie się do metra z plecakami, namiotami, karimatami i siatkami z jedzeniem było całkiem ciekawym doświadczeniem.  



Na dworcu ogarniamy się w całości, atakujemy nasz przedział i jedziemy w kierunku Augustowa.  Tam  odbiera nas opiekun i organizator spływów kajakowych – przemiły pan Radek Karp – właściciel firmy Campa. W Augustowie na dworcu spotykamy się z ks. Januszem Kopczyńskim, który będzie nam towarzyszył na szlaku przez dwa dni. Oglądamy „ nasze kajaki”, pakujemy się do busa i jedziemy nad Wigry, skąd mamy wyruszyć na nasz szlak kajakowy.

Docieramy na miejsce i tutaj – odczucie, jakby się nie wyjechało z Bielan. A to za sprawą pokamedulskiego zespołu klasztornego. Te same domki z czerwonymi dachami, atmosfera i klimat miejsca odwołują się do „naszych” bielańskich  kamedułów. W klasztorze widzimy tablicę upamiętniającą wizytę Jana Pawła II w tym miejscu w czerwcu 1999 r. Do końca 2010 r. na tym terenie funkcjonował Dom Pracy Twórczej, a obecnie klasztor i jego zabudowania znajdują się pod opieką diecezji ełckiej. Tutaj też dowiedzieliśmy się o Kajakowym Szlaku Papieskim „Tajemnice Zawierzenia”, który swój początek bierze na Wigrach, gdzie w lipcu 1954 r. ks. Karol Wojtyła spływał z grupą przyjaciół  Czarną Hańczą do Augustowa. Ks. Janusz odprawia dla nas Mszę Świętą , a potem świętujemy Dzień Dziecka jedząc lody i robiąc zakupy na kiermaszu.

Pan Radek przygotował nam dwuosobowe kajaki. Pani Danuta Szaniawska, wychowawczyni  klasy, przydziela każdego do osady. Spływ rozpoczynamy od... zapakowania się w luki kajakowe. Cały dobytek wkładamy w worki foliowe, aby to co mamy, nie przemokło nam, a potem upychamy w kufry na kajaku. Na koniec praktyczna nauka wsiadania do kajaka i …odpływamy.





























Startujemy na półwyspie klasztornym w Wigrach, pokonujemy krótki odcinek na jeziorze Wigry, przepływamy jeziorko Postaw, po czym wpływamy w płytką w tym miejscu i wąską rzeczkę. Płyniemy Czarną Hańczą do Studzianego Lasu, gdzie mamy pierwszy postój w tym dniu i zarazem nocleg.


Po przypłynięciu na miejsce ustawiamy kajaki, wachta obiadowa rozpala ognisko, przygotowuje Posiłek, a pozostali zajmują się rozbijaniem namiotów. Zmęczeni całym dniem (oraz walką z komarami i muszkami), kładziemy się spać.






























Poranek rozpoczyna się pobudką o 7. rano. Wachta rozpala ognisko, przygotowuje śniadanie. Michał Tymiński zadeklarował się „zdobyć jajka” we wsi. I udaje mu się to znakomicie. Po posiłku ks. Janusz Kopczyński odprawia w naszej intencji Mszę Świętą. Po mszy zwijanie namiotów, pakowanie w worki, potem do kajaka. I tak codziennie rano i wieczorem.  W czwartek dopływamy do Dworczyska. Po drodze zatrzymujemy się na postoju w poszukiwaniu wody u gospodarzy, kąpiemy się w rzece, taplamy w błotku, walczymy o zdobycie flagi przeciwnika. Dużą frajdę sprawia nam bitwa wodna oraz spływanie w cztery kajaki połączone w tratwę.
























































Piątek to spływ pięknym i dzikim puszczańskim odcinkiem Czarnej Hańczy. Liczne powalone drzewa i kłody stanowią dodatkową atrakcję. Wartki nurt trochę utrudnia wiosłowanie i czasami lądujemy w szuwarach, ale z czasem uczymy się sterowania kajakami. Spośród naszych załóg wyróżnia się Czarna Perła i  Latający Holender. Ostatnie kilometry tego dnia pokonujemy Kanałem Augustowskim. I tutaj czeka nas niespodzianka. Śluzy są w remoncie. Trzeba kajaki wciągnąć na skarpę i przenieść 700m. Z pełnym obciążeniem!! I to dwa razy!! Pod koniec dnia dopływamy w okolice Mikaszówki, gdzie znajdujemy ładną polanę w lesie z dostępem do jeziora.

W sobotę rano pakujemy się po raz ostatni. Płyniemy do Paniewa, gdzie czeka nas jedna przenioska i zapakowanie kajaków  na samochód. Jedziemy do Augustowa, idziemy na wypasioną pizzę i czekamy na dworcu na nasz pociąg. Do Warszawy przyjeżdżamy po 20-tej.

















Tak zakończyła się nasza przygoda. Z panem Radkiem już umawiamy się na Rospudę i Biebrzę. Chętnych serdecznie zapraszamy do wspólnej zabawy.






























W opisie spływu korzystałem z informacji zawartych na stronie  http://www.splywy.net/


Krzysztof Śliwiński