Spacer po Cmentarzu Wojskowym na Powązkach


Dzień Zaduszny jest chrześcijańskim świętem przypadającym na 2 listopada. Jest to dla nas szczególny czas, w którym wspominamy zmarłych i modlimy się za dusze przebywające w czyśćcu, aby dostąpiły życia wiecznego w raju. Z tym dniem nierozłącznie wiążą się wizyty na grobach bliskich, zapalanie zniczy, odprawianie Mszy czy wieczorne modlitwy na cmentarzach. Nastrój tego święta oraz związane z nim zwyczaje sprzyjają refleksji, pewnym podsumowaniom, są okazją, aby na chwilę zatrzymać się i wspomnieć tych, których już dziś z nami nie ma.

W mediach wspomina się znanych, sławnych, bardziej lub mniej lubianych ludzi, których ziemska droga skończyła się minionego roku. Przypominamy sobie, kogo nam brakuje, a tęsknota za zmarłymi i strach przed śmiercią towarzyszą człowiekowi od zawsze. Genezy tego święta można szukać w chrześcijańskiej tradycji końca X wieku, kiedy św. Odilon wyznaczył dzień modlitw za dusze zmarłych na pierwszy dzień po Wszystkich Świętych.


W tym roku Dzień Zaduszny był dniem pracującym, trudno więc było o chwilę zadumy, odwiedzenie grobów czy wspomnienie zmarłych. W naszej szkole uczniowie klas IA i IIIA mieli okazję do chwili refleksji podczas zwiedzania Cmentarza Wojskowego na Powązkach. Pod opieką p. Małgorzaty Dąbruś i p. Artura Fijałkowskiego udaliśmy się na Powązki, gdzie przed bramą główną spotkaliśmy się z p. Kazimierzem Krajewskim, pracownikiem Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Warszawie, który  zgodził się podzielić z nami swoją wiedzą historyczną o tym niezwykle ważnym miejscu.



Cmentarz  zostały założony w 1912 roku i nie bez powodu to miejsce nazywane jest Powązkami Wojskowymi. Znajdują się tam groby i pomniki żołnierzy wielu narodowości, poległych we wszystkich konfliktach, rozgrywających się z udziałem Polaków na przestrzeni ostatniego wieku. Cmentarz nie jest wyłącznie miejscem spoczynku żołnierzy. Pochowano tu również najważniejsze postaci polskiej literatury, kultury i sportu. Oczywiście niektórzy pochowani tam ludzie budzą kontrowersje i skrajne opinie, jednak cmentarz nie jest miejscem na oceny czy rozliczanie tych osób. To gdzie się znajdują, pokazuje, że wobec śmierci wszyscy jesteśmy równi i to już inna Sprawiedliwość osądzi ich czyny.


Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy od Alei Głównej, gdzie już na początku mieliśmy okazję zobaczyć groby znanych Polaków (Leszka Kołakowskiego, Bronisława Geremka, Jacka Kuronia czy Ryszarda Kuklińskiego), zatrzymać się przy nich, pomodlić i zapalić znicze.



W dalszej części odwiedziliśmy miejsca upamiętniające polskich żołnierzy poległych na wielu frontach w różnych miejscach kraju i świata. Bardzo wiele z tych miejsc było jedynie pamiątkowymi pomnikami, ponieważ ciał zabitych nie odnaleziono lub spoczywają daleko poza polskimi granicami. Tablice pamiątkowe są bardzo istotne, ponieważ rodziny żołnierzy, które nigdy nie odnalazły ciał najbliższych, znajdują tu ukojenie, mogąc choć w ten sposób oddać hołd i dać wyraz swojej pamięci. Zatrzymaliśmy się przy pomniku Gloria Victis, upamiętniającym poległych w Powstaniu Warszawskim, ale także przy tablicy ku czci żołnierzy mniej znanej polskiej Błękitnej Armii, działającej we Francji w latach 1917-1919. Każde z tych miejsc ma własną, niepowtarzalną, a zarazem tragiczną historię.



W drodze między jednym a drugim punktem na cmentarzu przemierzaliśmy alejki pełnie skromnych, jednakowych, drewnianych lub murowanych krzyży. Były to zawsze groby żołnierzy. Na tabliczkach często widniał napis „NN”. Ogromna ilość krzyży przeraża, a pod każdym jedno ciało, jeden człowiek, często bardzo młody. Widząc takie miejsce uświadamiamy sobie, jak tragiczne są konflikty zbrojne, ile niosą za sobą bólu, śmierci i cierpienia. Nie można było zatrzymać się przy każdym z tych grobów, jednak na wielu pozostawiliśmy znicze jako hołd dla poległych oraz znak naszej pamięci o minionych czasach.



Po obejrzeniu wielu kwater, pomników i grobów związanych z działaniami wojskowymi, przeszliśmy na część cmentarza, w której pochowani są znani ludzie, którzy odeszli w ciągu ostatnich lat. Było to bardzo silne przeżycie, ponieważ mieliśmy okazję zobaczyć groby osób, które widzieliśmy w telewizji, czytaliśmy o nich w gazetach, być może niektórzy z nas znali ich dorobek artystyczny, i wreszcie o których śmierci słyszeliśmy w mediach. A może niektórzy z nich byli dla nas wzorami, autorytetami?  Mieliśmy okazję odwiedzić ich w miejscu końca ich ziemskiej drogi, zapalić świeczkę i wspominać. To jedyne co możemy już w tej chwili dla nich zrobić. Duże wrażenie wywarły na nas groby Kazimierza Górskiego, Zbigniewa Religi, Ryszarda Kapuścińskiego, Juliana Tuwima, czy Jacka Kaczmarskiego. Na końcu zatrzymaliśmy się dłużej przy pomniku upamiętniającym ofiary polskiego samolotu w Smoleńsku, którego integralną część stanowią nagrobki wykonane z czarnego granitu. 28 ofiar tej katastrofy spoczywa w tzw. Kwaterze Smoleńskiej.




Dwugodzinny spacer po Wojskowym Cmentarzu Powązkowskim, mimo przenikliwego zimna, był cenną lekcją i chwilą, która chyba każdemu z nas, niezależnie od wieku, powinna zapaść w pamięci.




Tekst: Tomasz Głażewski, kl. III A.

Zdjęcia: Tomasz Głażewski, Maciej Wasilewski, kl. III A.