Zbrodnia katyńska. Pamiętamy!



W środę 28 marca 2012 r. w naszej szkole miał miejsce wykład na temat zbrodni katyńskiej. Odbył się on w zimnych i mrocznych Podziemiach Kamedulskich, a udział w nim wzięli wszyscy uczniowie liceum oraz gimnazjaliści z klasy trzeciej. Wykład prowadzili Pan Leszek Rysak i ksiądz Marek Doszko. Całość składała się z dwóch części: pierwsza dotyczyła bezpośrednio zbrodni stalinowskich, druga - Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego, którego obaj Panowie byli wielokrotnymi uczestnikami.



Na początku wykładu Pan Leszek Rysak stwierdził, że wiedza Polaków o zbrodni katyńskiej jest wciąż niezadowalająca. Mimo że warunki i możliwości nauki są teraz znacznie lepsze niż jeszcze 20 lat temu, wiedza młodzieży (i nie tylko jej) o tym zbiorowym mordzie wcale nie wzrosła, a jest zapewne jeszcze mniejsza niż naszych rodziców i dziadków. Postaram się streścić przekazane nam informacje na wykładzie. W kwietniu 1943 r. Niemcy ujawnili odnalezione w Lesie Katyńskim stosy zakopanych ciał polskich oficerów. Dziś już wiemy, że  w tamtych okolicach spoczęły ofiary z trzech specjalnych obozów jenieckich: z Ostaszkowa (znajdowali się w nim policjanci i urzędnicy) oraz z Kozielska i Starobielska – były to obozy oficerskie. Znajdowało się w nich ok. 25 tys. ludzi. Ci wszyscy, razem z 11 tys. polskich mieszkańców zachodniej Białorusi, byli objęci planami likwidacji, po tym jak Beria zdiagnozował u nich „niezdolność do resocjalizacji”. Na tych planach złożone są podpisy wszystkich najważniejszych osób w Związku Radzieckim, w tym Stalina. Nie mogło więc być mowy o żadnej „samowolce” oficerów zarządzających obozami. Zresztą w warunkach bezwzględnych rządów Stalina i tak nic nie działo się bez jego wiedzy. Był to więc rozkaz likwidacji wydany członkom NKWD. Mówiąc o ofiarach zbrodni należy pamiętać również o tych wszystkich ludziach, którzy zostali wywiezieni w tym czasie do Kazachstanu, gdzie szanse na przeżycie były niewielkie. Miejsca spoczynku oficerów ze Starobielska znajdują się w okolicach Charkowa, z Kozielska – w Katyniu (leśna willa, doły śmierci), a z Ostaszkowa – nieopodal miejscowości Miednoje. Wszystkie znajdują się (nieprzypadkowo) w pobliżu różnych okręgów NKWD. Łączna liczba wymordowanych wynosi ok.  22 tys. ofiar. Nie wiadomo jednak, co stało się z pozostałymi więźniami obozów. Możliwe, że więcej światła na tę sprawę rzuciłyby rosyjskie dokumenty, do których w dalszym ciągu nie mamy dostępu. Warto też dodać, że  do tej pory żaden z katów nie poniósł i prawdopodobnie nie poniesie kary. 



Druga część spotkania dotyczyła Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego. Jego trasa jest bardzo długa, przebiega przez Litwę, Białoruś, Rosję i Ukrainę (w takiej bądź odwrotnej kolejności – w zależności od roku). Jechać może każdy, kto zgłosi odpowiednio wcześniej swoje uczestnictwo. Dowiedzieliśmy się, że  nie trzeba mieć własnego motocykla, by wziąć udział w rajdzie. Można jechać na stanowisku pasażera.



Ważna jest pamięć o tych wydarzeniach. Można uczestniczyć w opisanym wyżej rajdzie, można czytać książki historyczne, aby wciąż poszerzać swoje wiadomości na temat zbrodni katyńskiej, można też wziąć udział w Katyńskim Marszu Cieni organizowanym w Warszawie. Po co? By w ten sposób upamiętnić ofiary reżimu sowieckiego. Bo „chodzi o pamięć” i o prawdę.


Ignacy Korytko, kl. I A. 


Źródła zdjęć: http://www.zbrodniakatynska.republika.pl, http://rajdkatynski.net/