Dzień Sportu



Oto nadszedł czas. Każdy wiedział, że w końcu nadejdzie. Ostatni tydzień. Najbardziej leniwy okres, który był jednocześnie ostatnią chwilą na dopełnienie szkolnych formalności, stanowił dla nas siłę porównywalną z ostatnią falą upału, po której nadejdzie długo wyczekiwany chłód. Siłę, której okrutny napór bezdyskusyjnie należy wytrzymać.
Dzięki świadomości i domyślności Dowództwa naszej placówki edukacyjnej nie musieliśmy opierać się oblężeniu owej siły w ciężkich i nieprzystosowanych do tego typu obrony salach lekcyjnych, lecz mogliśmy stanąć do walki na ostatnim polu. Tak więc środa 27.06.2012 r. została ogłoszona Dniem Sportu.


Po dwóch pierwszych godzinach lekcyjnych, w trakcie których uczniowie z nauczycielami porządkowali sale lekcyjne przed wakacjami, wszyscy poczęli przemieszczać się w stronę Wembley, gdzie to początek, a zarazem koniec, miała trasa sztafety. Stanowiła ona pierwszy punkt Dnia Sportu. Wystawione zostały reprezentacje prawie z każdej klasy. Niestety II B LO nie dysponowała wystarczającymi zasobami ludzkimi, by zaspokoić potrzeby biegu. Bywa.


Reprezentacje pozostałych klas ustawiły się na pozycjach i po chwili rozpoczął się bieg, który zaczynał zmagania, w których stawką były darmowe bilety na seans mający odbyć się dnia następnego. Wszyscy zawodnicy dali z siebie wszystko. W końcu, dzięki wykwalifikowanemu składowi, wygrała II gimnazjum. Dalej kolejno: II A LO, III GIM, II GIM, I A LO i I GIM. Zajęte miejsca zostały przeliczone na punkty, po czym nastąpiły rzuty do kosza.  
Tym razem udział w zmaganiach wzięły całe klasy, co paradoksalnie wniosło element strategiczny do prostej rundki rzutów do kosza na czas. Należało bowiem mądrze rozdysponować zasobami ludzkimi wokół pola pod koszem. Zadania nie ułatwiał doping ze strony rywalizujących klas, nawołujących do koniecznego skupienia. I znów każdy dał z siebie wszystko, nawet nauczyciele spróbowali swych sił w rzutach do kosza. Na pierwszym miejscu ulokowała się I GIM oraz II B LO z sześcioma trafieniami, dalej II GIM i ex equo III GIM, I A LO i II A LO.



Kolejną konkurencją były zawody w przeciąganiu liny, w których wystąpiło po 5 najsilniejszych reprezentantów z danej klasy. Niektóre z pojedynków ciągnęły się przez całe minuty, inne – zostały rozstrzygnięte błyskawicznie. Wszystkie stanowiły sprawdzian siły i wytrzymałości nie tylko uczestników, ale także ich butów. Jak się okazało, z najlepszego obuwia korzystały II A LO i III GIM. Na drugie miejsce dostały się klasy pierwsze z obydwu szkół, a na trzecim miejscu II B LO razem z II GIM.



Następnie mogliśmy obejrzeć pokaz zapaśniczy. Alek Konopacki z Gimnazjum zaprezentował całej społeczności szkolnej kunszt sztuki rozgrzewki i walki zapaśniczej. Niestety zabrakło typowego dla takich momentów wyzwania: „który śmiałek odważy się stanąć do walki z MISTRZEM i wytrzyma x sekund/wygra, dostanie worek złota”. A szkoda. W tym samym czasie odbywały się również przygotowania piłkarzy do meczu LO vs. GIM.


Kolejnym punktem Dnia Sportu były rozgrywki w kosza i siatkówkę, rozgrywające się niemal równolegle. Siatkówka zgromadziła niemałą ilość kibiców, którzy rzecz jasna dbali o skupienie zawodników. W końcu starcie zakończyło się zwycięstwem Liceum (a jakże!). Mecz koszykówki pomiędzy żeńską a męską reprezentacją LO przebiegał dość dynamicznie, w związku z tym nikomu nie udało się zapamiętać informacji o konkretnym wyniku. Rozgrywkę  przerwała kontuzja lubianej przez wszystkich Pani Profesor Dąbruś, której szybko udzielono podstawowej pomocy.


I nadszedł czas ostatecznego starcia. Mecz piłki nożnej gimnazjum kontra liceum. Cóż to były za emocje! Te pościgi! Te wybuchy! Jak zawsze otrzymaliśmy spektakl prawdziwej sztuki biegania za skórzanym dmuchańcem. Zakończył się on jednak niemałym zaskoczeniem, gdyż tym razem to gimnazjum zwyciężyło z wynikiem 7:5. Oczywiście wszyscy zawodnicy dali z siebie wszystko .



Tak oto ok. 12:30 zakończyliśmy Dzień Sportu w Zespole Szkół Katolickich na Bielanach. Darmowe bilety do kina wygrały klasa II Gimnazjum i klasa II A z Liceum. Gratulujemy!!! Uczniom pozostało już tylko uzupełnić i zdać obiegówki.


I ja tam byłem, żółte frugo piłem, a co wypatrzyłem, w Internet umieściłem.


Tekst: Igor Hakenberg, kl. I LO

Zdjęcia: Maciej Całka, kl. I LO