"Hobbit. Niezwykła podróż"



Niedawno zakończyło się świętowanie Nowego Roku, więc wszyscy trwali jeszcze w radosnym nastroju. Dyrekcja naszej szkoły postanowiła go przedłużyć wizytą w kinie. W związku z tym spotkaliśmy się 2 stycznia br. w Cinema City w Centrum Handlowym Arkadia, aby obejrzeć film pt. „Hobbit. Niezwykła podróż”. Z zaciekawieniem i niecierpliwością czekaliśmy na seans. Zobaczyć głośno zapowiadane dzieło kinematografii 2013 roku w kilka dni po premierze było nie lada okazją.


Jest to ekranizacja słynnej książki J. R. R. Tolkiena pt. „Hobbit, czyli tam i z powrotem”. Jej fabuły nie trzeba przytaczać. Każdy miał kiedyś okazję zetknąć się z fantastycznym światem angielskiego profesora. Stworzona z troską o najmniejsze szczegóły akcja niesie ze sobą ponadczasowe przesłanie.


Przeniesieniem na ekran historii małego hobbita zajął się Peter Jackson. Reżyser podjął się już kilka lat temu pracy nad trylogią „Władca Pierścieni”. Z ogromnym sukcesem.


„Hobbit. Niezwykła podróż” to pierwsza część przygód Bilba Bagginsa (Martin Freeman) i Drużyny Thorina (m.in. Richard Armitage, William Kircher). Główny bohater zostaje, za sprawą czarodzieja Gandalfa (Ian McKellen), wcielony do kompanii dzielnych krasnoludów. Pragną one, na czele ze swym władcą, odzyskać ojczyznę zagarniętą przez okrutnego smoka Smauga. W filmie ukazana jest wewnętrzna przemiana hobbita, który porzuca uporządkowany, bezpieczny świat i rozpoczyna pełną niebezpiecznych przygód podróż. Znakomite efekty specjalne, animacje komputerowe i ścieżka dźwiękowa (Howard Shore) robią ogromne wrażenie. To, co Tolkien nazywał „odtwarzaniem stwórczego dzieła Boga”, zostało zrealizowane z niezwykłą pieczołowitością.


alt


Twórcy sztuki filmowej zdecydowali się na podzielenie ekranizacji na trzy produkcje. Pozwala to na zawarcie  w dziele wielu istotnych szczegółów i dodanie całkiem nowych scen. W pierwszej części kinowej trylogii pojawia się postać odrażającego przywódcy orków i wargów, Azoga Plugawca. Postanawia on wypełnić złożoną przysięgę i wytracić ród Durina. Drużyna krasnoludów cały czas czuje jego oddech na plecach i stacza spektakularną potyczkę z potworami. Filmowcy popuścili również wodze fantazji, ukazując zabawny wątek czarodzieja Radagasta, przyjaciela Gandalfa. Znajduje on stary miecz Saurona w opuszczonej twierdzy – znak, że zło zaczyna się budzić. Do widza przemawiają malownicze krajobrazy, perspektywy plenerowe i fantastyczna muzyka.


Uważam, że film jest znakomitą adaptacją arcydzieła Tolkiena. Ciągłość reżyserii i obsady od czasów „Władcy Pierścieni” tworzy solidny i spójny obraz. Przesłanie nie zostało zatarte, lecz wyeksponowane. Dziesiąta Muza znów zwyciężyła w Śródziemiu.



Tekst: Jan Krajewski, kl. I

Zdjęcia: film.wp.pl