Wycieczka do Krakowa



Czysta biel, lazurowy błękit, mariacki hejnał niesiony na cztery strony świata, hasający po dziedzińcach lajkonik, dudniący w uszach stukot kopyt, gruchanie gołębia nad głową... Wszystkie te elementy tworzą niezapomniany klimat Krakowa, do którego wybrała się klasa I liceum wraz opiekunami p. prof. Ł. Chojnowskim oraz p. prof. M. Witowskim.


Już chwilę po zakwaterowaniu w zaciszu hostelu uczestnicy wyjazdu rozpoczęli poszukiwanie przygód. Klasa pod opieką nauczycieli oraz pani przewodnik M. Sikory podążyła w głąb krakowskiego Kazimierza, gdzie w popołudniowych promieniach słońca spacerowaliśmy zarówno po żydowskiej, jak i po chrześcijańskiej części dzielnicy. Następnie z jednej z kładek przerzuconych przez rzekę mogliśmy podziwiać nadwiślańskie krajobrazy, by bulwarami przejść do kościoła na Skałce. Tam nastąpiła próba smakowa wody wypływającej z sadzawki św. Stanisława oraz podziwianie wnętrza kościoła. Zwieńczeniem dnia był kilkugodzinny pobyt w parku wodnym, gdzie każdy mógł się zrelaksować i odpocząć po długiej podróży i wyczerpującym zwiedzaniu.



Nazajutrz ruszyliśmy na podbój Zamku Wawelskiego, gdzie oglądaliśmy bogactwa Skarbca Koronnego oraz majestatyczną ekspozycję zbrojowni, a także podziwialiśmy zdumiewające arrasy w apartamentach reprezentacyjnych. Kolejnym etapem była wawelska bazylika archikatedralna – nekropolia polskich królów oraz osobistości zasłużonych dla ojczyzny. W zachwyt wprowadzały pięknie wyrzeźbione grobowce, z których każdy miał „coś do powiedzenia” na temat pochowanych w nich postaci. Największe jednak wrażenie wywarła perła katedry – renesansowa Kaplica Zygmuntowska o pozłacanej kopule, wzniesiona wg projektu Bartolomeo Berrecciego. Po wielu krętych schodkach udało się również dotrzeć na szczyt Wieży Zygmuntowskiej, gdzie stanęliśmy wobec ogromu ważącego ponad dwanaście ton Dzwonu Zygmunta. Chwilę później każdy z obecnych po kolei dotykał serca dzwonu, by zgodnie z tradycją zapewnić sobie pomyślność.
Dla udowodnienia swej odwagi pani przewodnik poprowadziła uczestników do Jamy Smoka pod wapiennym wzgórzem. Chłód jaskini wypłukanej wodami Wisły przenikał plecy, w głowie się kręciło (wejście do Smoczej Jamy poprzedzała setka bardzo krętych schodów) do czasu, aż dostrzeżono wyrwę, a tuż za nią smoka, który powitał nas gorącym językiem ognia.


Idąc dalej Drogą Królewską przez tętniące życiem miasto, mijaliśmy szeregi kamienic o bardzo ciekawej historii. Zasłuchani w opowieści o sekretach szeregowców, dotarliśmy na rynek. Jak się okazało nie tylko pogoda nam sprzyjała, lecz także czas. Wybiła właśnie pełna godzina i na cztery strony świata rozbrzmiała melodia hejnału. Pani przewodnik przedstawiła krótko historię budynków okalających rynek i cała grupa udała się do Bazyliki Mariackiej, kryjącej w sobie dzieło Wita Stwosza – największy gotycki ołtarz w Europie.



Ostatniego dnia odwiedziliśmy Wieliczkę, a w niej Szyb Regis, gdzie mogliśmy poczuć się jak prawdziwi górnicy – w szarych kombinezonach ochronnych, w pomarańczowych hełmach z lampą, przepasani sprzętem górniczym: pochłaniaczem oraz skórzaną torbą. Gdy w końcu znaleźliśmy się kilkadziesiąt metrów pod ziemią, ukazał się nam kopalniany świat pełen wyzwań. Nad wyprawą czuwał doświadczony przewodnik – górnik, który zna kopalnię od podszewki, więc pewnie prowadził po labiryncie komór i korytarzy, odkrywając przed obecnymi tajniki górniczego fachu.



Po interesującej wycieczce grupa udała się na pyszny posiłek do restauracji nieopodal krakowskiego rynku. Tuż po sytym obiedzie, znalazła się chwila na zakup pamiątek, krótki spacer po rynku czy deser w sukiennicach.


W taki sposób zakończyła się wycieczka pierwszej klasy – z okien autokaru uczniowie mogli oglądać niknące na horyzoncie zabytki Krakowa, a po pewnym czasie miarowe tempo podróży sprawiło, że większość z nas objął swym ramieniem Morfeusz.


Tekst: Anita Kadej, kl. I