Śladami Archutowskiego - Majdanek



Patron naszej szkoły, Roman Archutowski, był więźniem obozu na Majdanku. W celu lepszego poznania jego historii, udaliśmy się na klasową wycieczkę do muzeum powstałego na terenach dawnego obozu. Wyruszyliśmy rankiem dnia 19 kwietnia. Wiele osób w autokarze odsypiało wcześniejszą pobudkę, więc podróż przebiegła bardzo spokojnie. Na miejscu od razu rozpoczęliśmy zwiedzanie z uwagi na to, że czas naglił, a pogoda nie sprzyjała. Naszym przewodnikiem była pani Anna Wójtowicz, która ochoczo wzięła pod swoje skrzydła naszą grupę.


Trasę zaczęliśmy pod pomnikiem – Bramą, upamiętniającym wszystkie ofiary śmiertelne odbywających się tam niegdyś kaźni. Pomodliliśmy się za ich dusze i wieczny odpoczynek. Następnie szliśmy tzw. "czarną drogą", która za czasów istnienia obozu składała się z potłuczonych nagrobków żydowskich. Doszliśmy nią do Białego Domu wtenczas zajmowanego najpierw przez hycla, a później lekarza SS. Idąc dalej, minęliśmy znajdującą się po lewej stronie część administracyjną złożoną z dwóch budynków: kancelarii i mieszkania nadzorczyń. Kierując się na prawo, znaleźliśmy się w części gospodarczej. Weszliśmy do budynku, w którym mieściła się łaźnia męska z komorami dezynfekcyjnymi. Przeszliśmy przez pomieszczenie dla nowo przybyłych więźniów, gdzie strzyżono im włosy. W dalszej części znajdowało się znacznie większe pomieszczenie z betonowymi kadziami i zbiorowym prysznicem. Obok mieściła się komora dezynfekcyjna, w której przy użyciu cyklonu B dezynfekowano odzież dla więźniów. Następnie weszliśmy do bunkra z komorą gazową. Połączony był z nią pokój SS-manów, którzy stamtąd nadzorowali poziom tlenku węgla lub kwasu pruskiego w komorze. Po wyjściu z powrotem na świeże powietrze, przeszliśmy przez plac, na którym stał walec do ubijania dróg. Zamieszczona na nim tabliczka informacyjna głosiła, że więźniowie gołymi rękoma musieli toczyć go po całej długości drogi, aby wyrównywać teren. Nie zabawiając w tym miejscu zbyt dużo czasu, ruszyliśmy dalej. Posuwając się naprzód, mijaliśmy kolejne baraki. Po lewej dostrzegliśmy barak zbudowany w poziomym ułożeniu względem drogi, a nie pionowym jak pozostałe. Był to stary warsztat szewski, obecnie część multimedialna zwiedzania. Weszliśmy do środka z zamiarem spędzenia tam kilku konkretnych chwil. Wystawa nosiła tytuł "Więźniowie Majdanka". Eksponatami były m.in. zdjęcia niektórych więźniów, np. Samuela Antmanna czy Stefanii Perzanowskiej. W gablotach znajdowały się przedmioty osobiste przywiezione przez więźniów do obozu, odzież obozowa (pasiaki), narzędzia do wymierzania kar, papierośnice i drobne obrazki wykonane przez więźniów, nieśmiertelniki jeńców, łuski z broni niemieckiej, puszki po cyklonie B oraz fenomenalny różaniec z chleba. Ekspozycję stanowiła również przykładowa prycza i kotły z kuchni obozowej, a także posąg żółwia symbolizujący hasło "Spiesz się powoli". Dla więźniów był on symbolem biernego oporu, ale dla administracji jedynie jednym z elementów upiększających obóz. Zbiór dopełniały zachowane relacje świadków przedstawiane w formie multimedialnej. W istocie przestudiowanie wszystkich detali wystawy wymagało czasu. Uwinęliśmy się w dwa kwadranse, by być gotowymi do przebycia dalszej trasy.




W baraku zaraz obok przystanęliśmy obejrzeć kolekcję więziennych butów masowo mordowanych Żydów. Niesamowitym było to, że zgromadzono ich tam blisko 56 tysięcy. Idąc dalej, wkroczyliśmy na teren trzeciego pola więźniarskiego. Po obu stronach placu znajdowały się szeregowo ułożone baraki. Były to baraki stajenne - najgorszy typ pomieszczeń mieszkalnych, w których przebywali więźniowie; nieogrzewane, często przeludnione, bardzo ubogie z prowizorycznie skleconymi łóżkami. W jednym z takich baraków (pod numerem 9) przebywał ksiądz Archutowski. Na środku placu niegdyś stała szubienica, na której wieszano więźniów podejrzanych o chęć ucieczki. Nie zachowała się ona do czasów dzisiejszych. Przetrwała natomiast Kolumna Trzech Orłów, również znajdująca się na placu. Wykonana została osobiście przez więźniów, a w jej podstawę potajemnie wmurowano prochy zmarłych męczenników. Opuszczając pole więzienne skierowaliśmy się ku monumentalnej budowli widocznej na horyzoncie. W miarę skracającej się odległości, wzbierał zachwyt. Okazałe mauzoleum z kopułą wspartą na trzech filarach robiło imponujące wrażenie. Pod kopułą znajdował się ogromny kopiec ludzkich prochów zebranych z całego obozu. Miejsce te miało w sobie coś takiego, co wprawiało w patetyczny nastrój. Ostatnim punktem zwiedzania było krematorium, do którego udaliśmy się schodząc z niewielkiego wzniesienia, na którym stało mauzoleum. W krematorium były dwa zasadnicze pomieszczenia: jednym był pokój ze stołem sekcyjnym, na którym zwłokom usuwano złote zęby i protezy, a drugim większa sala z pięcioma piecami do palenia ciał. W tym miejscu byli też rozstrzeliwani więźniowie polityczni. Wszystkie ogołocone zwłoki poddawano zwęgleniu, a prochy wykorzystywano do użyźniania gleby w ogrodzie. W towarzystwie makabrycznych pieców ksiądz Marcin Kłosowski odprawił Mszę świętą za ofiary nie tylko tych, ale wszelkich prześladowań i wojen. Eucharystia była zwieńczeniem drogi krzyżowej, którą odbyliśmy na trasie zwiedzania obozu.




Po wspólnej modlitwie udaliśmy się w drogę powrotną. Podziękowaliśmy pani przewodnik za trud przekazania nam tak cennej i ogromnej ilości wiedzy oraz pożegnaliśmy ją owacjami. Kiedy każdy zajął swoje miejsce w autokarze, ruszyliśmy na obiad. Nie była to daleka droga, zaledwie kilkuminutowa. Autokar zatrzymał się we wskazanym przez naszego wychowawcę miejscu... i jakże wielkim zdziwieniem było dla nas miejsce, w którym się znaleźliśmy. Pan Krzysztof Pietrasik ochoczo ruszył w stronę Ośrodka Szkolno-Wychowawczego, a my niepewnie za nim. Posiłek okazał się bardzo pożywny i smaczny. Podróż powrotna była bardziej urozmaicona od porannej, gdyż wszyscy zdążyli się już rozbudzić. Pod szkołę dotarliśmy o godzinie 20:10. Po sprawdzeniu listy obecności pożegnaliśmy się z wychowawcą i każdy ruszył w swoją stronę.


Wycieczka na Majdanek była niewątpliwie uszlachetniającym przeżyciem. Dane nam było namacalnie zetknąć się z historią patrona naszej szkoły i wielu innych Polaków.


Tekst: Małgorzata Wróblewska, kl. II

Zdjęcia: Mateusz Gutman, kl. II