"Kandyd" w Ateneum



Od maja 2017 roku w warszawskim teatrze Ateneum grany jest spektakl pt. „Kandyd, czyli optymizm”. Klasa 2a wraz z p. Anną Dudkowską i p. Łukaszem Chojnowskim 22 listopada miała szansę zobaczyć tę sztukę. Przedstawienie stworzone na podstawie powiastki filozoficznej autorstwa Woltera opowiada o losach młodzieńca, który przeżywając wiele przygód, szuka granicy między zupełnym pesymizmem a absurdalnym optymizmem. Sztuka utrzymana jest w konwencji ironii często graniczącej z niedorzecznością. Natomiast stroje aktorów były bardzo proste, nie wskazywały na czasy, w których rozgrywały się ukazane wydarzenia.


Według mnie gra aktorska była mistrzowska. Pełna komizmu historia wynikająca z groteski, której użył Wolter, została przedstawiona w postaci komedii, na którą wskazywały częste współczesne wstawki autorskie oraz gra słowna, mająca na celu ośmieszyć polską scenę polityczną.


Nie możemy zapomnieć o muzycznej stronie przedstawienia. Piosenki – zarówno teksty, jak i melodie – idealnie wpasowywały się w optymistyczny klimat tej sztuki. Głosy aktorów były czyste i wyćwiczone, co było wręcz ucztą dla ucha.


Mamy nadzieję na kolejne wyjścia i nieustannie poszukujemy nowych spektakli, które pozwolą nam na kulturowy rozwój.


Tekst: Zofia Szczerbicka, kl. II A



W środę 22 listopada część klasy 2a wraz z prof. Anną Dudkowską oraz prof. Łukaszem Chojnowskim udała się na wieczorny spektakl pt. „Kandyd, czyli optymizm” według Voltaire'a do teatru Ateneum. Sztuka ta jest adaptacją jednego z najważniejszych dzieł literatury. Reżyserii podjęli się Maciej i Adam Wojtyszko. Dokonali idealnego odzwierciedlenia tej filozoficznej powiastki. Pierwszą charakterystyczną rzeczą, na którą uczniowie zwrócili uwagę było to, że aktorzy odgrywali swe role bez pomocy scenografii czy też rekwizytów. Jedynymi elementami typowymi dla teatru były części kostiumów. Aktorzy, jak i reżyser, wykazali się kreatywnością, tworząc sceny wyłącznie przy udziale ludzi. Wydaje się, że jednak niektóre z nich mogły sprawiać wrażenie zbyt infantylnych. Dziecinne, wręcz naiwne wydawały się także piosenki (choć stworzone przez tak wytrawnych artystów jak Jerzy Derfel i Maciej Wojtyszko). Urozmaicały one sztukę, ale według niektórych byłyby trafniejsze dla młodszej publiczności. Aktorów było około piętnastu, przy czym jeden aktor odgrywał kilka ról, co wprowadzało pewien chaos, stwarzało trudności w odbiorze. Moim zdaniem najlepiej prezentował się w swojej roli Tomasz Schuchardt, znany chociażby z serialu "Bodo". Tworzył swą postać, używając komizmu, ale nie popadając w skrajność- czyli karykaturę, jak niestety stało się w przypadku Artura Barcisia grającego Panglossa. Może zresztą był to efekt zamierzony? Dodatkowo w bardzo przemyślany sposób w spektaklu były wplecione żarty i uwagi na tle politycznym, świadczą one o tożsamości teatru i widocznym sprzeciwie wobec aktualnej władzy. Cała sztuka trafnie oddała kategorię optymizmu Voltaire'a. Zdania uczniów na jej temat były podzielone, jednak większość uczniów była zadowolona.


Tekst: Dominika Kroczak, kl. II A

Zdjęcia: https://teatrateneum.pl/