"Żołnierz królowej Madagaskaru", czyli "Bój się Boga, Mazurkiewicz!"



25 października 2018 r. klasy humanistyczne (I a i przedstawiciele II a) udały  się do Teatru Polskiego na premierę sztuki „Żołnierz królowej Madagaskaru” wg Juliana Tuwima. Spektakl ten został zrealizowany w ramach obchodów stulecia niepodległości. Sztuka ta w formie dziewiętnastowiecznej farsy została napisana przez Stanisława Dobrzańskiego, ale w okresie międzywojennym Julian Tuwim przerobił ją i uzupełnił o wpadające w ucho piosenki. Tak więc niezbyt ambitna fabuła sztuki została ubrana w ciekawy kostium sceniczny. Faktycznie powstała forma wodewilu, który w obecnej realizacji i reżyserii Krzysztofa Jasińskiego stał się spektaklem bardzo barwnym.


Postać statecznego mecenasa z Radomia, pana Mazurkiewicza (prezesa Towarzystwa Krzewienia Dobrych Obyczajów i Walki z Zarazą Moralną), który przyjeżdża do Warszawy i wpada w niecne zasadzki rozbawionej, kabaretowej Warszawy stanowi rdzeń sztuki. Także tańce (w tym dynamiczny kankan), wesołe kuplety, piękne kobiety i stroje z lat dwudziestych porywają i świetnie bawią widownię. I choć treść, jak wspomnieliśmy, nie jest jakoś specjalnie ambitna, to jednak spektakl ogląda się z przyjemnością. Duża jest w tym zasługa odtwórcy głównej roli mecenasa, którego perfekcyjnie, lekko i z dużą finezją gra Zbigniew Zamachowski. Także słowa wielokrotnie powtarzane  „Bój się Boga, Mazurkiewicz” stają się wręcz wyznacznikiem sztuki i jej znakiem rozpoznawczym. W trakcie trwania wodewilu rozwiązanych zostaje parę zagadek, m.in. tytułowy „Madagaskar”, który okazuje się tytułem sztuki, którą przygotowuje się do wystawienia na scenie teatrzyku rewiowego Arkadia. Bo rzeczywiście „Żołnierz królowej…” to znana nam forma teatru w teatrze, która jeszcze bardziej i dobitniej zostaje oddana dzięki obrotowej scenie i ciekawej scenografii.


A tak przy okazji tego roztańczonego i rozśpiewanego spektaklu, który przeniósł nas w świat barwnej Warszawy dwudziestolecia międzywojennego, dowiedzieliśmy się też o jednej ważnej rzeczy. Już w 1928 r. była pewna szansa na to, by Polska miała swoją kolonię na Madagaskarze. Zaproponował to Polsce rząd francuski, ale ostatecznie my trochę inaczej to zrozumieliśmy. Propozycja dotyczyła kolonizacji wyspy, a właściwie polskiej taniej siły roboczej. W ówczesnych mediach lansowano nierealne i śmiesznie obecnie brzmiące hasło „Polska na Madagaskar”. Oczywiście do niczego nie doszło, ale Warszawa śpiewała m. in. piosenkę „Ajaj Madagaskar”, która stała się jednym z głównych motywów wodewilu „Żołnierz Królowej Madagaskaru”.


A w naszych uszach wciąż brzmią jeszcze słowa piosenki:
„Ajaj, Madagaskar
Kraina parna, skwarna
Afryka na wpół dzika jest
Tam drzewa baaaaaambusowe,
Orzechy kooooookosowe,
Tam są dzikie stepy
Tam mi będzie lepiej,
Ajajaj ja lubię dziki kraj…”

Jeśli więc chcecie choć na chwilę przenieść się w świat Warszawy dwudziestolecia międzywojennego, wybierzcie się do Teatru Polskiego. Zabawa gwarantowana!