Dzień Walki z Depresją



23 lutego – na ten właśnie dzień Ministerstwo Zdrowia wyznaczyło Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. Nie „Dzień Depresji”, ale właśnie „Walki z Depresją”. Bo toczy się wojna. Batalie o zdrowie psychiczne w codziennym życiu musi stoczyć coraz więcej dorosłych. Z niepokojem obserwuje się również rosnące wciąż statystyki dotyczące zachorowalności dzieci i młodzieży. Zatem oczywistym staje się, że wszelkie akcje, debaty, konferencje, jakie mają miejsce z okazji tego święta, nie mają wzbudzić zachęty do „bycia chorym na depresję”, nie są jego reklamą, choć niektórzy noszą niestety w sercu takie obawy.


Czy jednak słuszne? Czy mówienie o wzroście zachorowalności na nowotwory realnie zwiększa ryzyko ich wystąpienia? Nie. Zwiększa raczej świadomość ludzi, że taka choroba istnieje, że należy się badać i leczyć, żeby się obronić przed skutkami tego schorzenia. Ludzie uświadomieni idą więc się diagnozować. Zdiagnozowani, podejmują leczenie. Wskaźniki rosną. Dzieje się tak nie poprzez samo mówienie o chorobie, ale niejako DZIĘKI mówieniu o niej. Zatem analogicznie: poruszanie problemu depresji ma na celu upowszechnianie wiedzy o tej jakże groźnej współcześnie chorobie oraz przyczynić się do podjęcia kroków w kierunku diagnozy i leczenia. Te wszystkie akcje są zatem bronią. I jak skuteczną, dowodzi spotkanie zorganizowane w naszym Publicznym Liceum im. bł. ks. Romana Archutowskiego w Warszawie.


Uczniowie naszej katolickiej szkoły zostali zaproszeni do konkursu „Różne oblicza depresji?!” oraz na spotkanie - debatę z udziałem psychoterapeuty i współzałożycielki ośrodka psychoterapii i wsparcia dla rodzin "Plaster miodu", Aleksandry Lutoborskiej; Marii i Tomasza Turków, rodziców nastolatka chorego na depresję; oraz młodej dziewczyny, absolwentki naszego liceum, Marii Wacław, która wyszła z tej choroby. Spotkanie zaowocowało poważnym potraktowaniem tematu przez nastolatków. Wielu podchodziło do gości spotkania czy do mnie, jako ich pedagoga szkolnego, aby zasięgnąć rady czy to we własnej sprawie, czy to w sprawie przyjaciela.
Porady, jakie usłyszeli, czyli te, jakich zwykle udziela się na dużym poziomie ogólności, można pogrupować właśnie w dwa zestawy: jedne są dla tych, którzy podejrzewają u siebie depresję, inne dla tych, którzy tę chorobę podejrzewają u znajomego, przyjaciółki. Oto one:
Myślisz, że możesz być chory?
- Poobserwuj siebie. Zwróć uwagę, czy zmieniły się Twoje nawyki: czy nie zamykasz się przed innymi, przestajesz im ufać? Zapytaj siebie, czy myślisz o sobie, że musisz dać radę sam, nie wierzysz, że inni Cię zrozumieją, że inni Cię zaakceptują, że możesz być dla nich atrakcyjny? Zwróć uwagę na to, co czujesz: czy trudne i niewygodne są te odczucia dla Ciebie, czy już nic o nich nie umiesz powiedzieć? A może nie masz na nic siły, energii do działania, nie możesz wstać z łóżka, rozpraszają Cię różne nawet drobne bodźce (choćby to był spadający komuś długopis), nic nie sprawia Ci przyjemności? A może ponad miarę się złościsz, szybko tracisz kontrolę i odczuwasz niechęć lub nawet agresję, bo sądzisz, że inaczej nie da się komunikować światu tego, co przeżywasz?
- Słuchaj innych. Czasem zmęczenie, brak snu, obniżony nastrój, nie pozwalają Ci spojrzeć na siebie z dystansem. Weź pod uwagę to, co inni Ci mówią, sugerują.
- Mimo wszystko zwierz się komuś zaufanemu. Pozwól sobie na bliskość. Pozwól innym na pomoc.
- Jeśli nie masz 18 lat spróbuj powiedzieć rodzicom, co przeżywasz. Nie jesteś w stanie? Niech zrobi to za Ciebie Twój zaufany Ktoś – przyjaciółka, przyjaciel, ktoś z rodziny, rodzeństwo, pedagog czy psycholog ze szkoły. Rodzice będą Ci musieli towarzyszyć w przejściu przez diagnozę i w terapii.
- Możesz iść do psychologa czy psychoterapeuty.
- Możesz od razu iść do psychiatry. Tak, to trudne. Szczególnie, jeśli wciąż w ocenie społecznej ten akurat lekarz kojarzy się źle. Jednak popatrz na tę wizytę jak na konieczną konieczność; jak wizytę na Izbie Przyjęć czy u ginekologa lub urologa. Ten trud może dać Ci wiedzę, zrozumienie siebie, zdrowie!
- Nie trafiłeś na dobrego, odpowiadającego Ci specjalistę? – Zmień go! Szukaj dalej. Pytaj u szkolnych specjalistów. Pytaj wśród znajomych, którzy już to przeszli. Pytaj na forach internetowych i grupach, które są stworzone specjalnie dla Ciebie. Szukaj, aż znajdziesz.
- Bądź wytrwały w terapii i zażywaniu leków, jeśli masz je przepisane. Jeśli masz stanąć na nogi w szpitalu, niech i tak będzie. Przecież niektóre schorzenia leczy się na oddziale szpitalnym.
- Mów światu, co przeżywasz, co myślisz, co czujesz. Daj sobie poczucie wsparcia od innych, daj sobie szansę na życie, bo ktoś o Ciebie zawalczy!
- Dawaj świadectwo, jak już wyjdziesz z choroby. Nieś nadzieję innym!

Masz wokół siebie kogoś chorego?
- Bądź świadomym pomagaczem. Niepokoi Cię zachowanie dziecka, kolegi, przyjaciółki? – sięgnij po poradę specjalisty, który może pomóc zrozumieć, co przechodzi osoba Ci bliska.
- Daj sobie przestrzeń na odpoczynek i zdrowy egoizm. Komunikuj uczciwie osobie chorej, że potrzebujesz zrobić to, co planujesz, a potem znowu będziesz dla niej.
- Pozwól pomóc sobie. Wspieranie osoby chorej może wyczerpywać, obciążać, pogrążać w smutku i niemocy. Miej osobę, której możesz się zwierzyć ze swoich trudności. Jeśli potrzebujesz specjalistycznej pomocy, np. w szkole lub placówce specjalnie do tego powołanej - szukaj jej i znajdź ją. To jak maseczka tlenowa, którą najpierw musi założyć sobie w samolocie ten “silniejszy”, aby móc zaopiekować się “słabszym”. Tak będziesz móc dalej pomagać, bo sam będziesz mieć siłę.
- Stawiaj mądre granice.  Jeśli jesteś rodzicem osoby chorej, może potrzebna będzie terapia rodzinna,.
- Miej kontakt do osób z rodziny osoby chorej. Może będziesz musiał walczyć o jej życie. Ono jest ważniejsze od złości i rozczarowania, które mogą Cię dotknąć. Ratujesz kogoś – to jedyna perspektywa.
- Po prostu bądź przy osobie chorej. Spytaj, czy chce herbaty. Przynieś lody, które zjecie przed telewizorem. Spytaj, czy chce coś powiedzieć. Opowiedz o swoim kawałku świata. Bądź. Leczy też kontakt, relacja, bliskość. Obecność.

Sylwia Diłanian, pedagog szkolny