Wycieczka klas drugich do Państwowego Muzeum na Majdanku



11 kwietnia 2019 roku, czyli zaledwie tydzień przed 76. rocznicą śmierci patrona naszej szkoły, klasy drugie liceum udały się na wycieczkę do Państwowego Muzeum na Majdanku w Lublinie. Na miejscu przywitali nas przewodnicy, wraz z którymi rozpoczęliśmy drogę krzyżową śladami męczeństwa ofiar obozu - w tym naszego patrona - bł. ks. Romana Archutowskiego. Niesprzyjająca pogoda pozwoliła nam głębiej odczuć atmosferę i znaczenie miejsca oraz w choć małym stopniu wyobrazić sobie mękę ofiar.



Wyruszyliśmy spod pomnika Walki i Męczeństwa, skąd zaprowadzono nas do baraków pamiętających czasy zagłady. Szliśmy tą samą trasą, którą jeszcze w zeszłym stuleciu prowadzono na pewną śmierć więźniów wielu narodowości, drogą, w którą wsiąkło tyle krwi. Widok, jaki ukazał się nam w barakach, był wstrząsający - naga ziemia, rozwalające się legowiska oraz dziesiątki tysięcy par butów, których pozbawieni zostali więźniowie. Opowieści przewodników przybliżyły nam warunki, w których przyszło walczyć o życie ofiarom Majdanka - gdy kromka chleba była największym skarbem, gdy niedopasowane drewniane buty i pasiaste odzienie były najcieplejszym ubraniem, na jakie można było liczyć. Nikt z nas nie odważył się na choć słowo niezadowolenia z pogody - to, co zobaczyliśmy i usłyszeliśmy, w zupełności odebrało nam mowę. W jednym z baraków uczestniczyliśmy w Mszy Świętej odprawionej przez ks. Piotra Ochotnego. Uczciliśmy tym samym pamięć zakatowanych tu ludzi.



Mieliśmy okazję prawie namacalnie zetknąć się z historią więźniów, ponieważ jednym z punktów wycieczki było muzeum. Ujrzeliśmy w nim pamiątki w postaci podartych ubrań, grypsów, naczyń czy osobistych przedmiotów należących do więźniów. Dowiedzieliśmy się więcej o aktywności i pracy więzionych, na przykład o prowadzonym przez kilka kobiet Radiu Majdanek. Prócz rzeczy należących do ofiar, zobaczyliśmy tu również narzędzia, którymi wymierzano, dla niektórych śmiertelne, kary. Jedna z tablic informacyjnych opowiadała o dniu, w którym zostało tu rozstrzelanych 18 000 osób. To daje paraliżującą strachem liczbę prawie pięciu osób na sekundę...

Jeden z najbardziej wstrząsających punktów wycieczki stanowiło obozowe krematorium - powstałe jeszcze przed budową komór gazowych. Ujrzeliśmy tu piece, salę rozstrzeliwań czy nawet stół, na którym ofiarom usuwano złoto dentystyczne. Zwęglone zwłoki poddawane były zbeszczeszczeniu przez użycie ich jako środek użyźniający glebę pobliskiej wioski. Obecność w miejscu, które pochłonęło setki tysięcy dusz ludzkich, stała się tak wstrząsającym przeżyciem, że niektórzy z nas nie kryli łez. Opuszczając pole więzienne, ruszyliśmy pod ostatni punkt wycieczki - ogromne mauzoleum wsparte na trzech filarach, kopiec usypany z prochów ofiar masakry, która miała tu miejsce codziennie w czasach funkcjonowania obozu. Ten widok spotęgował uczucie bezsilności wobec okrucieństwa i makabry, jakie miały miejsce na Majdanku w latach 1941-1944. W ciszy wróciliśmy spod pomnika do autokaru, którym wróciliśmy do Warszawy.



Rzeczy, które ujrzeliśmy i usłyszeliśmy tego dnia, są niemożliwe do zapomnienia i umożliwiły nam bezpośrednie zetknięcie z okrutną historią. Wyjazd był swego rodzaju upamiętnieniem ludzi więzionych i zamordowanych przez Niemców, a atmosfera panująca na Majdanku, nawet 75 lat po jego wyzwoleniu, pozostanie w nas jako odpowiedź na pytanie, jak nieludzka jest wojna...



Tekst: Zofia Jazownik, kl. IIa