Rozpoczęcie roku szkolnego 2019/2020



2 września po wakacjach spotkała się społeczność Publicznego Liceum Ogólnokształcącego im. bł. ks. Romana Archutowskiego, aby zainaugurować rok szkolny 2019/2020. Po raz pierwszy w murach naszej szkoły spotkały się dwa rożne roczniki klas pierwszych.  W holu szkoły odbyła się oficjalna uroczystość. Po wprowadzeniu sztandaru szkoły i odśpiewaniu hymnu narodowego minutą ciszy uczciliśmy pamięć tych, którzy zginęli w czasie II wojny światowej. Po przywitaniu wszystkich przez Pana Dyrektora Tomasz Kowalczyka i przedstawieniu nowych nauczycieli nastąpiła część artystyczna przygotowana w tym roku przez klasę humanistyczną IIA.


Krótko została przybliżona postać polskiej pisarki Marii Rodziewiczówny, która pod koniec XIX wieku napisała powieść pod tytułem „Dewajtis”. W klimat tego czasu i miejsca, w którym żyła i tworzyła pisarka, wprowadziła nas piosenka „Polesia czar” oraz archiwalne i współczesne zdjęcia ukazujące obecny teren białoruskiego Polesia. Z kolejnej prezentacji i czytanych przez uczniów tekstów dowiedzieliśmy się o życiu Rodziewiczówny, która mając 17 lat przejęła ponad 1500 hektarowe gospodarstwo i zaczęła nim zarządzać. 26 lat spłacała zadłużony majątek, doprowadzając go ostatecznie do kwitnącego stanu. Prowadziła pasiekę, robiła samodzielnie meble, nadzorowała prace w polu i w lesie, zajmowała się pracą społeczną. W czasie wojny polsko-bolszewickiej została mianowana komendantką Kobiecego Komitetu Ochotniczej Odsieczy Lwowa. Jako pisarka została doceniona przez Henryk Sienkiewicza i Stefana Żeromskiego. Pisała o miłości do polskiej ziemi, o trwaniu przy niej, o nieuleganiu modom, o kształtowaniu u młodych ludzi prawego charakteru. Sama dla okolicznych włościan była przykładem pracowitości i zaradności. Dla młodzieży początków II Rzeczypospolitej była wzorem prawości i szczytnych haseł, które umiała wprowadzić w życie. Jej książki takie jak „Lato leśnych ludzi”, „Dewajtis” czy „Czahary” stały się bardzo poczytne.


W 1939 roku, po wkroczeniu wojsk sowieckich do Polski, Rodziewiczówna została wygnana ze swego majątku i tylko cudem uniknęła śmierci. Dom jej został całkowicie zrabowany i zniszczony. Okres okupacji przeżyła w Warszawie.


W momencie, kiedy dowiedziała się, że jej pieczołowicie zadbanego dworu już nie ma, że wszystko przepadło, powiedziała: „To wszystko nic, byle Polska była”. Mimo podeszłego wieku zaangażowała się w działalność w Armii Krajowej.   


Na wyświetlanych na monitorze zdjęciach mogliśmy zobaczyć powstańców warszawskich wynoszących z piwnic Wedla schorowaną Rodziewiczównę. To oni, przechodząc przez kolejne barykady, wołali: „Dewajtisa niesiemy, Dewajtisa niesiemy!”.


Maria Rodziewiczówna Polski niepodległej nie doczekała, zmarła 11 listopada 1944 r. Zachowało się trochę zdjęć, film z kroniki powstańczej, na którym widzimy pisarkę, trochę uratowanych przedmiotów przywiezionych cudem do Polski z Białorusi, jej powieści, które w okresie PRL-u starano się skutecznie zohydzić i wycofać z bibliotek.
Pozostało jednak coś jeszcze po pisarce – to słynny dąb Dewajtis, obecnie już prawie sześćsetletni, który rósł przed dworem w Hruszowej. Dwór już nie istnieje, majątek rozgrabiono, ale dąb, który stał się prototypem dębu z powieści „Dewajtis”, trwa.


Po przeczytaniu przez jedną uczennicę krótkiego fragmentu powieści „Dewajtis” Pani Profesor Anna Radomska-Marczewska opowiedziała nam o swojej ostatniej wyprawie na Białoruś, na dawne polskie Kresy. Wraz z przyjaciółmi odwiedziła miejsce, gdzie przed wojną znajdował się w Hruszowej majątek Rodziewiczówny, i gdzie do dnia dzisiejszego rośnie dąb Dewajtis. Jak się dowiedzieliśmy dąb ten stał się symbolem trwania przy ziemi, wierności ojczystym tradycjom, stałości i niezłomności postaw ludzkich… Na koniec Pani Profesor wraz z Panią Grażyną Łyszczyk przekazały przedstawicielowi szkolnego samorządu sadzonkę dębu, którą udało się im przywieźć z Hruszowej. Sadzonka dębu pochodzi z żołędzia sześćsetletniego Dewajtisa.


Dąb ten ma być takim symbolem trwania naszej szkoły, ale też sięgania do tradycji, naszej przeszłości. To jest też zadanie dla nas wszystkich na najbliższe lata. Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie dąb Dewajtis zostanie posadzony na terenie naszej szkoły, a jej uczniowie będą wiedzieli, skąd wzięła się nazwa ulicy Dewajtis. Może też znajdą się osoby, które zechcą książkę „Dewajtis” przeczytać.


Niech nasz dąb Dewajtis trwa, a słowa Marii Rodziewiczówny niech będą dla nas przesłaniem: „Są dwie potęgi, którym trzeba oddać wszystko, a w zamian nie brać nic – to Bóg i Ojczyzna. (..) Ci, którzy pozostawili po sobie szlachetną pamięć, powracają i błyszczą jeszcze mocniej, i stają się jeszcze bardziej niż może za życia, nauczycielami.”


Całość uroczystości zamknęła wspólna Eucharystia.