Wyjazd do Kamesznicy

 

Tuż przed zakończeniem pierwszego semestru uczniowie klasy IIA wraz z trójką nauczycieli spędzili cztery dni w Kamesznicy, w Beskidzie Żywieckim.

 

 

Wyjechaliśmy około godziny 22.00 z Dworca Zachodniego autobusem do Żywca. Dotarliśmy tam wczesnym rankiem - długo przed planowanym odjazdem busa do Kamesznicy. Mróz był niemiłosierny: około -21C. Po dojechaniu na miejsce musieliśmy pieszo pokonać jeszcze 2 km pod górę, aby znaleźć się w domu (ulokowanym u podnóży Baraniej Góry). Mieszkaliśmy w góralskiej chacie ogrzewanej kominkiem, kozą i starą kuchnią węglową. Wspólnie rąbaliśmy drzewo i pilnowaliśmy, aby ogień nie zgasł. Najchłodniej było nocami, ale wytrzymaliśmy. Posiłki przygotowywaliśmy sami. W menu znalazły się m.in.: rosół (ugotowany przez Mikołaja), zupa jarzynowa, kotlety schabowe z ziemniakami (przygotowane przez Maćka R.), leczo (dzieło Kuby G.), spaghetti. Jeździliśmy na nartach na stoku, który - jak się okazało - był na Słowacji, zwiedzaliśmy okolice Kamesznicy i organizowaliśmy zabawy na śniegu (rugby, zjeżdżanie na sankach, bitwy śnieżne). Wieczorem nauczyciele zajmowali nam czas czytaniem "Kordiana" (przy świecach) i nauką własności logarytmów. Powrót do Warszawy utrudniały szalejące w Polsce śnieżyce, ale jakoś udało nam się w końcu dojechać pociągiem z Milówki do Katowic, a stamtąd już do stolicy.